Co ryzykuje firma, która zostawia podpisanie umowy na energię lub gaz na ostatnią chwilę?
Największe ryzyko to mniejsze pole manewru. Firma, która działa pod presją czasu, ma mniej opcji do wyboru i musi zdecydować się na to, co w danym momencie jest dostępne na rynku, nawet jeśli warunki są niekorzystne. Kupić i tak musi, więc odkładanie decyzji nie odsuwa zakupu, tylko ogranicza wybór.
Notowania zmieniają się cały czas, a firma bez zapasu czasu kupuje po poziomach z jednego, przypadkowego momentu. Jeśli trafi na dobry moment, ma szczęście. Jeśli na zły, a kupuje w stałej cenie, wysokie poziomy zostają w umowie na cały okres.
Pod presją trudniej też o rzetelne porównanie. Zebranie ofert od kilku sprzedawców i analiza zapisów umownych wymagają czasu, więc firma wybiera spośród ofert, które zdążyła otrzymać.
Co roku na przełomie listopada i grudnia zgłaszają się do mnie firmy, którym umowa kończy się z końcem roku. Wybór zawęża się wtedy o terminy samych sprzedawców: jeden przyjmuje umowy ze startem od 01.01 najpóźniej do 05.12, inny tylko do 30.11. Część rynku odpada przez sam kalendarz.
W skrajnym scenariuszu nowa umowa nie zostaje podpisana na czas. Co się wtedy dzieje, opisuję w „Co się stanie, jeśli umowa się skończy, a firma nie podpisze nowej?”.
Co zrobić w pierwszej kolejności?
Jeśli koniec umowy jest blisko, rozpocząć proces od razu i równolegle zebrać oferty od kilku sprzedawców.
Jeśli chcesz sprawdzić, jak bezpiecznie i efektywnie kupować energię i gaz, porozmawiajmy.
Treść aktualna na: 07.2026